O autorze
Rzeźbiarz, architekt, animator życia kuluralnego i społecznego na warszawskiej Pradze. W 1989 roku założył własną firmę designerską w Nowym Jorku, którą w 2002 roku przeniósł na Pragę, gdzie stworzył galerię wspierająca początkujących twórców. Jest architektem znanym głównie z projektów przestrzeni publicznych m.in. budynku Muzeum Współczesnego Wrocław, wystawy stałej w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie i w Muzeum Powstania Warszawskiego. Jego domeną są także wnętrza, w tym biura, obiekty rekreacyjne, poprzemysłowe i rezydencje prywatne. Studiował na wydziale architektury wnętrz i rzeźby w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz Fashion Institute of Technology w Nowym Jorku, na kierunku Interior Design.

Potencjał Bydgoszczy

Bydgoszcz jeszcze dwie dekady temu nie była kojarzona z architekturą. Ale wygląda na to, że za kilka lat będzie jednym z najważniejszych w tej kategorii w Polsce. Tym wpisem zaczynam cykl poświęconym polskim miastom widzianym oczami architekta.

Zawsze patrzę na miasto wnikliwie. Czasem jestem zbyt dociekliwy i wścibski. Trochę jak człowiek, który za wszelką cenę chce odkryć wady. Bywam czepialski, co zauważyli Państwo już na tym blogu.



Ale „czepiam się” tylko wtedy, gdy mam pomysł jak można coś – przestrzeń, miasto, architekturę – zmienić na lepsze. Szukam świeżego spojrzenia, innej perspektywy. To taka zawodowa przypadłość.

„Co nam pan może zaoferować skoro nie jest pan z naszego miasta?” – to jedno z pytań, które architekt słyszy tysiące razy i równie często irytuje się, gdy musi na nie odpowiadać. Dla mnie odpowiedź jest prosta. Nie jestem wałbrzyszaninem ani mieszkańcem Chmielnika, ale żeby wyjść naprzeciw potrzebom mieszkańców tych miast gruntownie je prześwietliłem, przeanalizowałem.

Przebadałem historię, losy społeczności, jej oczekiwania. Docierałem do sedna potencjału, który otwiera miastu drogę do rozwoju przy udziale architektury.

Taki potencjał widzę w Bydgoszczy. Mieście, w którym bywam z okazji realizowanej inwestycji czy – jak w ostatnim tygodniu – architektonicznych konferencji. Bydgoszcz jest ciekawym przykładem miasta, w którym to co stare, zabytkowe wspaniale współgra z tym co nowe. A nowa architektura Bydgoszczy choć z reguły nie spektakularna, zwraca co jakiś czas uwagę na miasto w skali całego kraju.

Tak było w końcu lat 90. XX wieku, gdy zachwycono się budynkiem BRE Banku nad Brdą.
Także dziś gmach inspirowany nadrzecznymi spichlerzami wygląda świeżo, z jednej strony wtapia się w gotycką i barokową zabudowę starówki, z drugiej cały czas można go bez problemu uznać za oryginalny, nowoczesny i po prostu estetyczny.

Podobnie ma się sprawa z przystanią na Wyspie Młyńskiej, oddaną w 2012 roku i uhonorowaną tytułem Bryły Roku.
I jestem pewny, że ten gmach także za dekadę się obroni. Widać, że w przypadku obu projektów myślano o historii miasta, kontekście miasta, ale też o jego przyszłości. W tej kategorii bydgoskie budynki mogą być przykładem dla całej Polski.

Nie da się nie wspomnieć także o gmachu Opery Novej, znanej z rekordowego tempa budowy – inwestycję rozpoczęto w 1973 roku, a ostatecznie oddano do użytku w 2008 roku.
Przyznaję, to nie jest estetyka mi bliska, ale z drugiej strony muszę docenić, że projekt pochodzący jeszcze w latach 60. niemal się nie zestarzał. Opera Nova koncentruje na sobie wzrok a przede wszystkim spełnia swoją funkcję, stając się energicznie bijącym „muzycznym” sercem miasta.

Tyle o nowych architektonicznych ikonach miasta. Są warte uwagi, ale powodem, dla których w ogóle o nich piszę jest kontekst rewitalizacji całego miasta. Kto był w Bydgoszczy dekadę temu i ostatnio, ten wie, o czym mówię. Kto był w podobnych miastach, ten zauważy różnicę, o której myślę. Bydgoszcz to miasto, którego starówka nie jest łatwym tematem dla rewitalizacji. To nie tylko urocze kamienice, ale też potężne i/albo trudne gmachy, jak choćby budynki Muzeum Okręgowe, te na Wyspie Młyńskiej i poza nią. Przez Bydgoszcz przechodzi fala rewitalizacji, jaką trudno dostrzec gdzie indziej. To też rewitalizacja, gdzie myśli się o potrzebach społecznych, gdzie architektura łączy kulturę, komercję, rekreację i rozrywkę. Ten proces musi jeszcze potrwać, a wtedy wierzę, że Bydgoszcz wyrośnie na jedno z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejsc w Polsce.
Trwa ładowanie komentarzy...