Polskie kościoły udają (nie tylko kury)

Jeśli nie mówi się dziś o ważnej gałęzi architektury w Polsce, to jest to architektura kościołów. A gdy już zaczyna się o niej mówić, trudno – nawet przy nadmiarze dobrej woli – powiedzieć coś dobrego.

Na facebookowym fanpage'u „Kościoły, które udają kury” fani zamieszczają zdjęcia kościołów z dorysowanymi dziobem, oczami i grzebieniem. Nie jest to żadna antyklerykalna akcja. Wszystko zaczęło się od całkiem celnego spostrzeżenia administratora, który stwierdził, że niektóre budynki kościołów wyglądają jak kury i to bez ingerencji programów graficznych. A nawet gdy nie przypominają zwierząt hodowlanych ich wątpliwa uroda i tak zasługuje na wytknięcie. Strona cieszy się dużym zainteresowaniem, lubi ją ponad 11 tysięcy fanów, doczekała się również zagranicznych odpowiedników. Fenomen ten opisywał nawet portal architektoniczny Bryla.pl. Popularność kokościołów (tak nazywa te bryły autor fanpage'a) potwierdza tezę, że architektura polskich świątyń raczej wywołuje śmiech niż sprzyja zadumie.




W Polsce wciąż brakuje konkursów na obiekty sakralne. O tym co stanie w danej parafii decydują duchowni, którzy – jak większość osób nie zajmujących się na co dzień architekturą – nie posiadają zazwyczaj żadnej wiedzy architektonicznej. W przypadku kompleksu religijno-wypoczynkowego Centrum Polonia in Tertio Millennio ogłoszono wprawdzie konkurs, na który wpłynęło osiemnaście prac, ale nie zdecydowano się na ich upublicznienie. Decyzję o tym jaki projekt zrealizować podjął ojciec Tadeusz Rydzyk. Podobne kontrowersje towarzyszyły przypadkowi Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Ogłoszony w 1999 roku konkurs przygotowany wspólnie ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich wygrała praca Marka Budzyńskiego. Jednak pod wpływem krytyki ze strony środowisk kościelnych zrezygnowano z realizacji projektu. Miał być zbyt mało sakralny. Patrząc dziś na plac budowy Świątyni Opatrzności Bożej zastanawiam się czy sakralności nie pomylono z monumentalnością.

Jaki więc powinien być kościół dziś? Powinien być dziś miejscem kontemplacji i wyciszenia. Nie potrzebujemy już tak jak kiedyś majestatyczności. Instytucja Kościoła przechodzi przemianę, dostosowuje się do nowych czasów. Jednak architektura kościelna nie dostosowuje się do nowych potrzeb wiernych. Nie postuluję rezygnacji z wyjątkowości. Można zaprojektować sakralny budynek w duchu rozważnego minimalizmu, którego atmosfera wnętrza zachęca do zadumy, spokojnej modlitwy.

Dobrym przykładem świetnej architektury kościelnej jest świątynia w Osace autorstwa Tadao Ando. Kościół został zbudowany z surowego betonu. Zamiast ołtarza widoczny jest krzyż, który tworzą dwie przecinające się szczeliny. Wpadają przez nie promienie słońca, które oświetlają całe wnętrze. W Europie też istnieje kilka dobrych przykładów architektury sakralnej. Na duńskiej wyspie Sjalland znajduje kościół Świętego Krzyża, którego architektura inspirowana jest zarówno krajobrazem (kształt bryły nawiązuje do fiordu) jak i dziedzictwem kulturowym miejsca. Inny przykład dobrej architektury kościelnej w Skandynawii prezentuje kaplica ekumeniczna św. Henryka. Wnętrze kościoła jest doświetlone dzięki wąskim oknom, biegnące przez całą szerokość sklepienia. Również w katolickiej Hiszpanii architekci nie stronią od nowoczesnych rozwiązań w projektowaniu architektury sakralnej. Kaplica w Valleaceron wyląda jak origami. Ascetyczna forma i jej geometryczne załamania korespondują z przestrzenią. Kościół położony jest na niewysokim, skalistym wzgórzu, z dala od domów i miasta.


Odnoszę wrażenie, że architekturą Kościół w Polsce chce podkreślić swoją wagę i wzniosłość. Realizuje się projekty zbliżone do tego z Lichenia – fikuśne (jak kościół w kształcie grzyba, który kiedyś widziałem) lub monumentalne. Taki wybór sprawia, że za kilkadziesiąt lat nasze wnuki nie będą zwiedzać aktualnie powstających kościołów i traktować ich jak wysokiej klasy zabytków. Architektura sakralna w Polsce dalej będzie prowokować tylko do żartów, czego dowodem jest profil „Kościoły, które udają kury”.
Trwa ładowanie komentarzy...